Szanowny Panie Ministrze! Zadłużenie Służby Zdrowia wzrasta zastraszająco z dnia na dzień, o czym
Szanowny Panie Ministrze! Zadłużenie Służby Zdrowia wzrasta zastraszająco z dnia na dzień, o czym informują nas media. Przychodnie i szpitale najwięcej winne są dostawcom leków i materiałów medycznych. Dyrektorzy placówek służby zdrowia alarmują. Jak mogą leczyć i przyjmować pacjentów, skoro brakuje podstawowych medykamentów (gazy, opatrunków, plastrów, odczynników do badań laboratoryjnych itp.)? Na oddziałach zabiegowych zacznie brakować antybiotyków, nici chirurgicznych, środków znieczulających. Lekarze będą zmuszeni do wstrzymania planowanych zabiegów i ostrych dyżurów. Według opinii jednego z dyrektorów ZOZ firmy farmaceutyczne pozwalają się im zadłużyć na około 70 tys. zł, potem przestają dostarczać lekarstw. Szpital ten na same leki miesięcznie wydaje 300 tys. zł, a przecież to nie koniec wydatków, trzeba kupić materiały opatrunkowe, utrzymać sprzęt, opłacić personel, itp. W obecnej sytuacji placówki służby zdrowia przestaną przyjmować chorych i udzielać im potrzebnej pomocy i opieki.
Wobec powyższego pytam Pana Ministra:
1. Jak lekarze mają przyjmować i pomagać chorym, gdy brakuje im podstawowych środków medycznych?
2. Jak długo jeszcze będzie trwał ten stan rzeczy?
3. Kiedy pacjent będzie naprawdę leczony i zadowolony z usług służby zdrowia?
Z poważaniem
Poseł Maria Zbyrowska
Dębica, dnia 18 września 2003 r.